niedziela, 28 sierpnia 2016

SPOTKANIE ZE SOBĄ W CISZY

SPOTKANIE ZE SOBĄ W CISZY...


TWOJA NATURA TO CISZA...


Nie czuję się oddzielona nawet od "Wiecznej Pustki"...
Dla mnie Pustka jest tym samym, co niektórzy nazywają Absolutem...
Nie czuję potrzeby oddzielania Tego Czegoś, co scala wszystko w Jedni od Tego Czegoś, co jest postrzegane jako oddzielane i scalane w Jedni... ;-}
I każda istota ludzka będąc przejawem Pustki, Absolutu zawiera w sobie ten bezosobowy aspekt Pustki, Absolutu posiadający w pełni cechę wieczności...

W PUSTCE JAK ZE ŹRÓDŁA POJAWIA SIĘ DŹWIĘK, Z NIEJ WYPŁYWA, I DO NIEJ POWRACA...



w pustce pojawia się dźwięk...

Czułam najpierw wokół siebie i częściowo w sobie bardzo intensywne wibracje o ogromnym spektrum częstotliwości - jakby to był umysł, którego dynamika jest wprost przeogromna. Byłam skupiona na intencji i znalazłam się w samym centrum... SIEBIE. Znalazłam się w centralnym punkcie w miejscu serca, którego...jednocześnie nie było (bo nie odczuwałam w tym momencie fizycznie serca), lecz wiedziałam że jest to jakieś miejsce centrum we mnie.

Po pewnym czasie ten punkt centralny ekspandował i całe moje ciało znikło i stałam się przestrzenią pustki, ciemności - ogromnej, kosmicznej "jaskini" bez granic.  Ciemność- cisza - pustka...

Wtedy poczułam bardzo subtelne, delikatne wibracje, które zaczęłam też słyszeć wewnętrznie jako dźwięk dochodzący skądś... "z daleka", a jednocześnie czułam te wibracje w sobie - w centrum. 

I czułam te wibracje jako subtelny, piękny, krystaliczny dźwięk pustki w sobie. Wibrowałam nim cała i cichutko zaczęłam go... śpiewać.

Ten dźwięk brzmiał wszędzie i odbijał się echem... coraz dynamiczniej... Częstotliwości zdawały się lekko różnicować i zgęszczać w tej przestrzeni pustki... Mimo to cały czas utrzymywałam ten jeden, krystaliczny dźwięk centrum...

Nagle zobaczyłam w tej wewnętrznej przestrzeni pustki, przed sobą, lekko z prawej strony... tkaninę energii... Wiedziałam skądś ;-), że widzę tę tkaninę wewnętrznym widzeniem... jako Umysł, jako osobne JA wyłaniające się z przestrzeni Świadomości - pustki/ciszy/ciemności. Dźwięki zamieniały się w... świetliste nici, tworzące coraz bardziej skomplikowane wzory...

I poczułam bardzo intensywne wibracje o ogromnym zakresie częstotliwości, pędzącego, 'fluktuującego' z ogromną dynamiką umysłu i poczułam, że mam się jeszcze bardziej skupić na swoim centrum, skupić się na, w krystalicznym dźwięku Pustki.

Ten dźwięk brzmiał wszędzie i odbijał się echem... zwielokrotniał i zagęszczał tworząc przejawianie się nowych częstotliwości... nowych świetlistych i kolorowych wzorów...

Dźwięk...
CISZY

*

Świadomość - JESTEM to nieskończona Przestrzeń, w której wszystkie te wibracje są scalone w jeden, krystaliczny dźwięk będący nią i wypełniający ją całą jako nieskończoną Przestrzeń zawartą w niej samej i w każdym jej obszarze. Krystaliczny dźwięk odbija się w Niej Echem...

To nieskończona Przestrzeń Energii, z której wyłania się Umysł jako echo wibracji jej krystalicznego dźwięku. Poprzez to Echo w niej samej,  jej krystaliczny dźwięk różnicuje się i przejawia jako niepoliczalny, nieskończony zakres - spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach. Im bardziej intensywny, tym bardziej widoczny w swej świetlistości. ;-)

Świadomość - JESTEM jako nieskończona Przestrzeń Energii wyodrębnia z siebie ten niepoliczalny zakres - całe spektrum  dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach. To całe spektrum dźwięków o zróżnicowanych częstotliwościach i natężeniach "staje się" JA -Umysłem - przejawia się jako JA - Umysł.

Ta Przestrzeń Energii jako Świadomość wypełnia sobą także cały JA- Umysł oraz wszystkie jego pomniejsze, zróżnicowane bardziej lub mniej i oddzielone od siebie wzajemnie tym zróżnicowaniem różne części i cząstki pomniejszych Ja oraz ja.

Umysł, którego istotą jest JA,
może postrzegać siebie jako coś całkowicie odrębnego od tego,
 z czym się nie utożsamia,
co przed nim ukryte...
a z czego się wyłania,
co go wypełnia i czego częścią JA- Umysł JEST...
z przestrzeń pustki,
przestrzeni Świadomości - JESTEM.

JA - Umysł jest przenikany przez tę Przestrzeń Energii, Świadomość i rozwibrowany jej krystalicznym dźwiękiem. I w ten sposób JA - Umysł "staje się" Przebudzony z oddzielenia od innych części SIEBIE i przestrzeni, z której się "wyłania".

W takim "stanie istnienia" JESTEM - Świadomość połączona z Przebudzonym  JA - Umysłem
oraz
Przebudzony JA - Umysł połączony z JESTEM - Świadomością
stają się Całością, Jednią, Pełnią.

...jestem pustką i wolą jedni...
- tikali SUNYATA
27/28.09.2014

----------------------------------------------------
Mantra - dźwięki, Yantra - wzory (mandale), Tantra - urzeczywistnienie, przejaw w formach.

Jestem przejawem (naczynio-kwiatem) Pustki... ;-}

*
Tak, jak to jest ludzkie ciało,
tak to jest ciało kosmiczne,
tak, jak to jest ludzki umysł,
tak to jest kosmiczny umysł,
tak, jak to jest mikrokosmos,
tak to jest makrokosmos,
tak, jak to jest atom,
tak to jest wszechświat...
*

– W tym stanie nie chcesz, nie pragniesz tego lub tamtego… 
Nie chcesz być tym albo tamtym. 
Nie chcesz, nie pragniesz być tym albo czymś, albo kimś, albo w czymś ani nie pragniesz, nie chcesz czegoś.

– Jak to możliwe? Musisz chcieć być czymś albo kimś?
– Nie musisz chcieć być czymś ani kimś, bo po prostu JESTEŚ. Twój umysł nie może tego zrozumieć, kiedy twój umysł jeszcze chce być czymś, kimś. Jeśli ci powiem: Nie chcę być tym, nie chcę być tamtym, ty możesz pomyśleć:
– „Ach, więc to pewnie nicość?”
– Nie, to nie nicość…
To wszystkość, jestestwo... 
____________________

Ten stan, to COŚ jest przekazane poprzez słowa poniższej pieśni - mantry, którą
przetłumaczyłam (poprzez siebie): "Nirvana Shatakam".


Oto tłumaczenie:

"Nie jestem umysłem, intelektem, ego lub pamięcią,
Nie jestem uszami, skórą, nosami i oczami,
Nie jestem przestrzenią, ani ziemią, ani ogniem, wodą i wiatrem,
Jestem formą świadomości i błogości,
Jestem wiecznością Shi-va…

Nie jestem oddechem, ani pięcioma żywiołami,
Nie jestem materią, ani pięcioma odsłonami świadomości
Nie mam mowy, dłoni lub stóp,
Jestem formą świadomości i błogości,
Jestem wiecznością Shi-va…

Nie ma lubienia lub niechęci we mnie,
nie chciwości ani urojenia,
Nie ma dumy i zazdrości,
Nie mam obowiązków, pragnienia bogactwa, pożądania czy wyzwolenia
Jestem formą świadomości i błogości,
Jestem wiecznością Shi-va …

Bez cnoty i występków, bez przyjemności i bólu,
Nie potrzebuję żadnej pieśni, pielgrzymek, pism ani rytuałów,
Nie jestem doświadczeniem, ani nie doświadczam siebie,
Jestem formą świadomości i błogości,
Jestem wiecznością Shi-va …

Nie boję się śmierci, hierarchii czy wyznania,
Nie mam ojca, matki, bo nigdy się nie rodzę,
Ja nie jestem krewnym, ani przyjacielem,
ani nauczycielem, ani uczniem,
Jestem formą świadomości i błogości,
Jestem wiecznością Jedni …

Jestem pozbawiony dualizmu,
moją formą jest bezforemność,
Istnieję wszędzie, przenikając wszystkie zmysły,
Nie jestem ani przywiązany, ani wolny, ani w niewoli,
Jestem formą świadomości i miłości,
Jestem wieczną…
Zmiennością Przepływu…"
____________________

"Pustka, Absolut jest jedyną Prawdą, a świat i wszystkie światy - rzeczywistości - sny są iluzją i ostatecznie nie ma żadnej różnicy między pustką, absolutem - SOBĄ a indywidualną jaźnią - sobą."


Świadomość 
TAŃCZY TANIEC ZMIENNOŚCI FORM 
Umysłu…
 

Wybaczcie mi to 'natchnienie'... ;-}
Dziękuję. 




Nie utożsamiam się już z ciałem tak, jak kiedyś... ;-}
Ale sprawia mi radość możliwość przeczuwania Prawdy i odczuwanie SIEBIE w ciele - poprzez ciało i formę...


BŁOGOSŁAWIEŃSTWO ABSOLUTU...


Błogosławieństwo Absolutu
w błogości sławię
wszelkie istnienie
i świadomie się bawię
Sobą
jako cząstek Jedni
oddzielaniem i łączeniem...
w naczyniach
Pustki...

- tikali Sunyata




Nazywanie Niepoznawalnego
jest Poezją Pustki,
Sztuką Formy Słów tworzących Sieci
tkane Światłem 
przez Pustkę.

"Na początku i na końcu wszystkiego jest Światło"
...
które :-}
...
jako Umysł wciąż wyłania Się
z Ciemności Pustki.

Ciemna, Niezgłębiona
Energia Świadomości
(niewidzialne Światło Świadomości)
przyobleka Formy Światła Umysłu,
który z Niej się wyłania
i w Niej zanika...

Światło Umysłu z Niej rodzi Się
i w Niej umiera...
nie rodząc się 
ani nie umierając,
by przez każdą zmianę
wciąż Siebie transformować, 
rozdzielać i łączyć...

By w Ciemnych, Niezgłębionych 
Przestrzeniach Pustki
w Nieskończoność mogło 
Podróżować...

Nazywanie Niepoznawalnego
jest Poezją Pustki,
Sztuką Formy Słów tworzących Sieci
tkanych Światłem wyłaniającym Się z Pustki.

Pustka te Sieci sama na Siebie narzuca, 
by niepoznawalną Siebie w Całości
poznawać choćby w formach utkanych Sieci...

 - tikali Sunyata





czwartek, 30 czerwca 2016

KOLEJNE PRZEJAWY RADOŚCI ISTNIENIA...


'twórczość"
przejawiająca się przeze mnie - integralną cząsteczkę Jedni, Całości... ;-}
z Serca płynąca...









środa, 29 czerwca 2016

*ODZYSKANIE* RADOŚCI ISTNIENIA...


„Ten, kto poznał siebie – choć zachowuje się jak zwyczajny, przeciętny człowiek – całkowicie różni się od niego, bowiem uwolnił się z sideł iluzorycznych wartości tego świata. Trwa zanurzony w Absolucie, gdyż jego ignorancja znikła bezpowrotnie. Żyje szczęśliwie, spontanicznie”.

Fragment z "Asztawakra Gita czyli Poznanie Absolutu".


niedziela, 7 lutego 2016

STANY POSZERZONEJ ŚWIADOMOŚCI A PRZEBUDZENIE / WYZWOLENIE

Stany poszerzonej świadomości  a przebudzenie

Dawid:
"Słyszałem jednak o tzw. świętych roślinach, grzybkach psychodelicznych ayahuasce. Na krótki moment te specyfiki potrafią sprawić że czujemy się jakbyśmy byli pozbawieni ciała. Może też podobno dostrzec pewne energie (byty) który normalnie nie są ani widzialne ani słyszalne, podobno otacza nas też błogostan i jesteśmy pełni wszechogarniającej miłości do wszystkich stworzeń - oczywiście po chwili czar pryska i musimy wrócić do szarej rzeczywistości."

To jest wchodzenie w poszerzone stany świadomości przy wsparciu tzw. „świętych roślin i świętych grzybów”. Wizje bywają bardzo, bardzo różne. Niektórzy mają koszmary i błagają, by mogli natychmiast wrócić, a tu "nie ma zmiłuj się", ponieważ proces trwa przez kilka godzin i takie osoby bardzo cierpią. A to z powodu mocnej struktury tzw. ja-ego, które traci kontrolę nad tym, co się zadziewa, gdy świadomość się poszerza. 

Niektórzy w trakcie takich sesji - ceremonii spotykają też różnych świętych, guru, nauczycieli. Mój znajomy miał spotkanie z Jezusem Chrystusem. Inny z Kriszną. Niektórzy dowiadują się, że urodzi im się dziecko i chce mieć tak a tak na imię, Niektórzy eksplorują niesamowite światy podobne do tych z Las Vegas albo zwiedzają skarbce z najpiękniejszymi klejnotami i skarbami… inni wpadają w rœżne piekielne światy. Och, możliwości jest całe mnóstwo. Niektórzy przeżywają stany ekstazy mistycznej, religijnej, wszechogarniającej miłości, wchodzenia w tzw, pustkę itd.

Te stany świadomości są podobne do pośmiertnego stanu świadomości zwanego w buddyzmie tybetańskim stanem bardo pośmiertnego. Ale są różne stany świadomości bardo: 
życia, snu, po śmierci, wcielania się w kolejną formę… itp.

O podróży świadomości bardo po śmierci przekazuje informacje Księga zwana Tybetańską Księga Zmarłych, którą czyta się po śmierci istoty ludzkiej, człowieka… W dużym skrócie napiszę, co przekazuje ta księga:

„Pierwsza część uspokaja świadomość zmarłego, powtarzając, że wszystko będzie dobrze. Wyjaśnia mu, co się dzieje w danej chwili. Jak żywioły w jego dawnym ciele się zapadają (ziemia w wodzie, woda w ogniu, ogień w powietrzu, a powietrze w eterze -świadomości). Następnie wyjaśnia, że ma się opanować, skupić, być uważnym, gdy jego świadomość się „poszerzy”, bo wtedy doświadczy wiele głębokich emocji, itd. Doradza, co powinien robić, w którym kierunku podążać – za jakim światłem… Bo pojawiać się będą różne kolory światła, które przyciągają świadomość zmarłego do różnych światów samsary… Np.:

"– Jeżeli w bardo stawania się idziemy za białym światłem, to odradzamy się w świecie bogów i będziemy cieszyć się stanem bycia. Jednakże, pomimo wszystkich przyjemności i braku wyraźnego cierpienia, świat bogów wciąż stanowi aspekt samsarycznej egzystencji. Tutaj doświadczenie zostaje zdominowane przez przeszkadzającą emocję dumy, która rozwija się, ponieważ wydaje się nam, że osiągnęliśmy szczyt egzystencji. Czujemy, że już nic nie może przewyższyć tego co uzyskaliśmy. Jednakże kiedy umysł nadyma się taką przyziemną dumą, pojawia się problem z naszą postawą. Ponieważ myślimy, że nie mamy już nic więcej do nauczenia się, nic więcej do osiągnięcia, duma staje się destruktywna dla ścieżki. Jest to koniec naszej duchowej ścieżki, jak również koniec rozwoju światowej mądrości. W cieniu dumy czai się upokorzenie.

– Kiedy przyciąga nas blade, czerwone światło i podążamy za nim, wtedy odradzamy się w świecie zazdrosnych bogów, znanych również jako pół-bogowie, albo asury. Chociaż jest to świat wyższego odrodzenia z wieloma zaletami, jego mieszkańcy cieszą się mniejszym poczuciem bogactwa, przyjemności i władzy niż mieszkańcy świata bogów. Dominującą emocją istot w tym świecie jest zazdrość, ściśle związana z zawiścią i również zabarwiona przez paranoję i rywalizację. Zazdrość sama w sobie, może wydawać się względnie niewinna, ale w rzeczywistości jest destrukcyjna w swojej naturze.

– Jeżeli pójdziemy za bladym niebieskim światłem, odrodzimy się w świecie ludzi, zdominowanym przez chorobliwą emocję pożądania, czy namiętności. Nasze doświadczenie w tym świecie charakteryzuje mentalność ubóstwa. Niezależnie od okoliczności w jakich się znajdziemy, zawsze odczuwamy wszechobecne i przenikliwe poczucie braku satysfakcji. Możemy posiadać bogactwo, kochającą rodzinę, dobrą pracę, zdrowe ciało i umysł, i mieszkać w przyjemnym otoczeniu. Jednak, ciągle czujemy, że czegoś brakuje nam w życiu. Odczuwamy niezadowolenie i niepokój, które powstają z powodu nieznającej granic namiętności. To pożądanie jest jak dziurawe naczynie. Niezależnie od tego ile wody do niego wlejemy, nigdy się nie napełni, stale przecieka. Pożądanie świata ludzi opiera się na subtelnym pragnieniu, które rozwija się w mniej subtelne poziomy przywiązania. 

– Jeżeli pójdziemy za blado zielonym światłem, odrodzimy się w świecie zwierząt, który zalicza się do pierwszego z niższych światów. Tutaj dominuje stan umysłu ignorancji, którego atrybutem jest głupota. Ignorancję, wraz pożądaniem i agresją, uważa się za jedną z trzech podstawowych trucizn. Jednakże nie jest to emocja w pełnym sensie tego słowa. To bardziej prowadzący do cierpienia stan umysłu, który jest destrukcyjny, ponieważ stanowi przeciwieństwo przebudzenia i inteligencji. Możemy być wtedy w ludzkich ciałach, ale dominują cechy odzwierzęce. 

– Jeżeli podążymy za blado żółtym światłem, odrodzimy się w świecie głodnych duchów, zdominowanym przez przeszkadzającą emocję chciwości. W tym kontekście, chciwość jest aspektem pożądania, które przejawia się w formie skąpstwa. Tutaj istoty dążą do posiadania materialnych dóbr wszelkiego rodzaju, jak również stanów psychicznych. Cierpienie mentalności głodnych duchów polega na niezaspokojonym apetycie i równoczesnej niemożności korzystania z tych dóbr czy cieszenia się jakimkolwiek doświadczeniem. Z tego powodu, istoty te przedstawia się jako poddawane torturom duchy."  *)

Czyli kolejnym etapem jest podróż zmarłego w przestrzeni, w której jest przyciągany przez te różne światy. Gdy zrezygnuje z nich, skupi się na swojej świadomości w stanie krystalicznie czystego umysłu i serca, wtedy ma inną możliwość – podążyć za… tu różne tradycje podają różnie, ale chodzi o światło buddy -  światło Nirvany, Przebudzenia, Oświecenia... Tam znajduje się Budda. Księga poleca wybór tej „opcji”. :-)

Gdy cząstka świadomości wybierze ten świat, zostaje zaatakowana przez Marę. (Ten sam strażnik – demon, który atakował Buddę Siakjamuniego, gdy ten medytował pod drzewem Bodhi. Czyli taka osoba - cząstka świadomości doświadczy wielu ataków, które tak naprawdę powstają w polu świadomości – z powodu nawyków i tendencji umysłu, które zostały utrwalone w czasie życia. Tej cząstce świadomości może jeszcze wydawać się, że jest istotą ludzką, więc potrzebuje pojąć, że to tylko jej świadomość jest testowana, aby mogła  puścić swoje przywiązanie do starej formy. Uwolnić się od nawyków i tendencji, których nabyła podczas ostatniego życia. Ostatnim przystankiem w pośmiertnej podróży świadomości jest odrodzenie lub tzw. Nirvana/ Nibbana - Wyzwolenie z koła sansary - koła cierpienia.

Tyle info z Tybetańskiej Księgi Umarłych. Podobne doświadczenia i ataki lub piękne, różne "odleciane" wizje pojawiają się pod wpływem świętych roślin i grzybów. Ale bardzo często ludzie nie są zazwyczaj świadomi, w czym uczestniczą – w jakim procesie i czego doświadczają. A i szamanów hochsztaplerów prowadzących takie ceremonie też jest sporo. Posiadają oni znikomą wiedzę o tym, czego mogą doświadczać ludzie podczas ceremonii ze świętymi roślinami lub grzybami czy zażywając innych substancji psychodelicznych.. 

Ale masz rację Dawidzie, że potem (np. po kilku godzinach) takiej sesji ze świętymi roślinami lub grzybami „czar pryska (albo koszmary się kończą) i musimy wrócić do szarej rzeczywistości”. ;-)
Podobne doświadczenia pojawiają się w snach, bo w snach także nasza świadomość poszerza się i podróżuje. Kiedy doświadczysz takich innych stanów przy wsparciu świętych roślin lub grzybów, to kiedy otwierasz się na doświadczanie tych stanów w czasie medytacji, kontemplacji czy w świadomych snach, już wiesz, że możesz doświadczać tego samego bez wsparcia „świętych roślin i grzybów”.

Ale jest też tak, że niektórzy sobie „latają”, mają wizje i opowiadają, jakie to odlotowe wizje mieli. Albo potem w natchnieniu malują piękne obrazy lub tworzą muzykę… Rdzenni szamani i niektórzy ludzie z wielkim doświadczeniem i wiedzą na temat działania tych substancji uważają, że święte rośliny i grzyby to substancje wspierające człowieka w rozwoju jego samoświadomości oraz uzdrawianiu duszy – tak to nazywają rdzenni  - czy w rozwoju sfery duchowej człowieka.

Mnie osobiście a-ja-łaska pomogła w uzdrawianiu siebie z raka. Na pierwszej ceremonii, w której uczestniczyłam, pierwsze doświadczenie było bardzo mocne, intensywne. Mialam różne wizje, w których otrzymałam informacje jakby od swojej Wyższej Jaźni (wolę nazywać „to coś” Źródłem lub Duchem). Otrzymałam bardzo konkretne informacje, co będę potrzebowała zmienić w swoim życiu, w swoim postępowaniu, jeśli chcę uwolnić się od raka. Podstawowa informacja brzmiała: rozpoznać wszystko, co sprawia, że nie żyłam w harmonii, w szacunku do siebie i ciała. W pierwszej wizji widziałam między innymi jedno, olbrzymie pole pogorzeliska… Oczywiście – podobnie jak sny – wizje takie mogą być interpretowane na różne sposoby… ;-) I potem  - w moim przypadku - także często w snach pojawiały się kolejne drogowskazy.

Margoo3o7:
"Czy to oznacza, że… wszyscy, którzy jesteśmy tu na Ziemi…, poszliśmy za… bladym niebieskim światłem ? "

Bo blade niebieskie prowadzi do świata ludzi? Nie mam pewności, kochana Margo. Dla mnie ten przekaz dotyczy poziomu życia na Ziemi. Mam odczucie (tak to „widzę” ;-) ), że te wszystkie światy:
bogów, półbogów, ludzi, zwierząt, głodnych duchów i istot piekielnych są… światami przejawiającymi się poprzez ludzi i dla ludzi w tym świecie, na Ziemi.

Bo na przykład alkoholicy to dla mnie „głodne duchy” – ludzie, którzy żyją „w świecie głodnych duchów”. 
Na przykład sadyści i masochiści to „istoty piekielne”.
Całym biznesem kasyn i hazardu oraz światem związanym z prostytucją itd. kierują i zawiadują „półbogowie”.
Najbogatsi lub najwyżej postawieni w hierarchii władzy ludzie na Ziemi to „bogowie” (mogą być też nieznani, ukryci). 
W tym przekazie dla mnie zwierzęta symbolizują część „odzwierzęcą” istoty ludzkiej, która jest do doświadczenia oraz w rezultacie do „zintegrowania”.

Każdy i każda z nas (każda istota ludzka) może mieć w sobie po części coś z każdej z tych sześciu rodzajów istot. I może to wszystko harmonijnie zsynchronizować, przetransformować w sobie i zakończyć wędrówkę w… Kole Sansary.

Mam taką intuicję, że w Księdze Tybetańskiej w sposób symboliczny przekazana jest pewna wiedza jako zawierająca pewien potencjał – za pomocą kolorów opisane są pewne wzorce, które nas przyciągają do danego doświadczenia. I całkiem możliwe, że wcielając się w kolejną formę przybyliśmy tutaj podążając za różnymi kolorami…

Bo przecież są na przykład buddowie/tary o różnych kolorach.
Niebieski: przekształca gniew w mądrość lustrzaną
Biały: przekształca złudzenie i ignorancję w mądrość rzeczywistości
Czerwony: przekształca złudzenie przywiązań w przenikliwą mądrość
Zielony: przekształca zazdrość w mądrość realizacji
Żółty (złoty): przekształca dumę w mądrość tożsamości.
Czarny: przekształca nienawiść we współczucie, współodczuwanie

Więc przyciąga nas jakiś kolor symbolizujący pewne wibracje energii - częstotliwości energii, ale po to, byśmy wiedzę płynącą z doświadczenia wibracji danego "koloru" światła, które nas "przyciągnęło" przetransformowali na mądrość…

W buddyzmie dzogczen występują wizerunki tęczowego buddy, podobnie jak w chrześcijaństwie tęcza jest symbolem Przymierza z Bogiem. Symbolizuje taki stan świadomości, w którym następuje zrealizowanie tzw. ciała tęczowego lub ciała świetlistego – stan pełnego wyzwolenia z koła karmy (wyzerowania karmy). Odtąd istota (dusza jako cząstka świadomości) może odbywać podróże świadoma kontinuum swojej podróży. (Rodzimy się w kwiecie lotosu w czystej krainie - Przestrzeni wewnętrznej i stąd nasze dalsze podróże wyglądają całkiem inaczej niż wcześniejsze poprzez kolejne wcielenia w kole sansary.



ten dla mnie symbolizuje to samo:



Pierwszy raz zobaczyłam takie zjawisko w roku 2009 (kiedy przez miesiąc mieszkałam na zboczu góry w namiocie) z kochaną piesą Karuną i nie mogłam uwierzyć w pierwszym momencie w to, co wtedy zobaczyłam.  Nigdy wcześniej nie widziałam w tym swoim życiu takiego zjawiska. Według mnie to symbol, znak czasów transformacji bardzo, bardzo głębokiej…

A to jest olmeckie nakrycie głowy (z jakiegoś muzeum) prawdopodobnie używane było na jakichś uroczystościach przez osobę, która osiągnęła taki stan świadomości:



Pisałam w jednej z notek:

Pewne teksty buddyjskie przekazują także info, że z każdego z tych sześciu światów samsary, które przedstawiane są na tankach Koła Życia, jest możliwe wyjście z koła samsary. I znalazłam kiedyś na to potwierdzenie ;-) w obrazie, tance przedstawiającej Koło Życia z sześcioma światami, niteczkę białą **), po której jakby świadomość wysnuwa się z Koła i wyprowadza postać poza koło samsary do postaci tęczowego buddy. Piszę słowo budda małą literą, ponieważ buddą jest każdy człowiek, każda istota, która osiągnęła tzw. oświecenie, Nirwanę, Nibbanę, Przebudziła się czyli osiągnęła stan świadomości wyzwolenia z samsary – życia w cierpieniu i ignorancji (zapomnieniu i odcięciu od tego, czym jest).
-----------------------
dodane 08.02.

Margo0307:
"z tą… symboliką odzwierciedlającą się w zachowaniu i postawach różnych ludzi egzystujących… w stworzonych przez siebie różnych światach…
Taki człowiek – myślę… nieświadomie stwarzający dla siebie… i żyjący w tym świecie.., np. głodnych duchów…, jeśli w porę nie rozpozna… iluzji, którą tworzy…, może do końca życia w ciele – w niej ugrzęznąć…"

No tak..

Margo0307:
"Pytanie czy… w chwili przejścia – śmierci ciała…, będzie w stanie rozpoznać i doświadczyć wyzwolenia z tych swoich ograniczających go więzów… ?"

Nie wiem. ;-) Ale na przykład jeśli stało się to za życia (uwolnienie, transformacja pewnych wzorców i doświadczeń na mądrość), to cząstka świadomości będzie w stanie się uwolnić od tego, od czego uwolniła się za życia. Bo w chwili śmierci już jest  w pewnym sensie „po ptokach”. ;-) Teksty Księgi są w rzeczy samej napisane dla ludzi żyjących i czytane są dla żyjących, choć przy okazji czyjejś śmierci i dla duszy, która przechodzi proces pośmiertnego bardo także. (To tak jak śpiewanie pieśni przez szamanki i szamanów – jak się zagubisz w trakcie ceremonii, to cię sprowadzą dźwiękami do uważności….)
Ta Księga czytana jest po to, by – jeśli ktoś jest gotowy, to usłyszy treść i poczuje się zainspirowany, wtedy może zacznie… swoje rozpoznawanie i transformację – wyzwalanie się…

Możemy tego dokonywać w trakcie życia, ponieważ po śmierci cząstka świadomości (tzw. dusza) ponoć już nic nie może zmienić… z powodu nawyków i tendencji umysłu, które zostały utrwalone w czasie ostatniego życia, wcielenia. Cząstka świadomości jest jak energetyczna wiązka strun o różnie wibrujących częstotliwościach, ale jeśli są jakieś częstotliwości (wibracje) dominujące, to podąża ona w kierunku takiego koloru światła (takich wzorków), jakie ją przyciąga. I w zasadzie nic już nie może zrobić.

Tej cząstce świadomości może jeszcze wydawać się, że jest istotą ludzką, więc potrzebuje pojąć, że to tylko jej świadomość jest testowana, aby mogła puścić swoje przywiązanie do starej formy. Uwalnianie się od nawyków i tendencji zachodzi w czasie wcielenia – życia. Bardo pośmiertne to jest etap podróży cząstki świadomości przez… pole różnych wibracji-„atrakcji”. A cząstkę świadomości przyciąga to, z czym ona rezonuje i "tam" się wciela w następnej formie, gdzie została przyciągnięta.

Kiedyś miałam sen świadomy, w którym różne „magnesy” przyciągały mnie jak maleńki „opiłek”, ale ja się do nich nie przyklejałam. I leciałam pomiędzy nimi jak w slalomie, choć nieprzyklejanie się do tych „słupków” ustawionych na trasie „slalomu” wymagało sporego wysiłku (energii).

TI-KA-LI SUNYATA
___